Kierowcy, którzy do końca 2027 r. będą unikać odpowiedzialności za zdjęcia z fotoradarów, mogą zyskać na nowych przepisach. Wraz z wejściem nowego systemu wiele prowadzonych dziś postępowań zakończy się automatycznie. Sprawdź, kto skorzysta na projektowanych rozwiązaniach.

  • Umorzenie mandatów z fotoradarów może objąć nawet blisko 500 tys. spraw.
  • Nowe przepisy mają zamknąć luki wykorzystywane dziś przez kierowców.
  • Za ignorowanie wezwania zamiast przedawnienia ma grozić nawet 7500 zł opłaty administracyjnej.

Co roku fotoradary i kamery rejestrują ponad milion wykroczeń. Problem w tym, że wielu kierowców nadal unika odpowiedzialności, wykorzystując luki w przepisach. W praktyce często wystarczy nie odebrać korespondencji albo skutecznie przeciągać postępowanie. Umorzenie mandatów z fotoradarów będzie skutkiem likwidacji obecnego systemu i przejścia na nowe zasady, które mają zacząć obowiązywać od początku 2028 r.

Prawie co druga sprawa z fotoradaru kończy się bez ukarania kierowcy

Ministerstwo Infrastruktury przyznaje w uzasadnieniu projektu, że obecny system automatycznej kontroli nie działa skutecznie. W 2024 r. urządzenia CANARD zarejestrowały 1 169 522 naruszenia przepisów. Aż 483 180 spraw zakończyło się bez ukarania sprawcy, czyli 41,3% wszystkich wykroczeń. Ponad 350 tys. postępowań przedawniło się, a przeszło 129 tys. dotyczyło pojazdów zarejestrowanych za granicą.

Najprostszym sposobem pozostaje nieodbieranie korespondencji albo brak odpowiedzi na wezwanie. Problemy pojawiają się również wtedy, gdy właściciel pojazdu wskazuje osobę przebywającą za granicą, podaje kilku potencjalnych kierowców albo przekazuje niepełne dane rzekomego sprawcy. W takich przypadkach dalsze prowadzenie sprawy często okazuje się niemożliwe.

Kolejną luką są postępowania sądowe. Po odmowie przyjęcia mandatu część spraw kończy się uniewinnieniem, ponieważ obowiązujące przepisy nie dają dziś Głównemu Inspektoratowi Transportu Drogowego jednoznacznej podstawy do występowania przed sądem jako oskarżyciel.

wezwanie list GITD CANARD zdjęcie z fotoradaru
Obecnie często wystarczy, że kierowca nie odbiera korespondencji, a po roku sprawa ulega przedawnieniu. | Zdjęcie: Sebastian Sulowski

Nowe przepisy mają zakończyć ucieczkę przed odpowiedzialnością

Projekt tzw. ustawy fotoradarowej całkowicie zmienia sposób prowadzenia spraw. Po otrzymaniu wezwania właściciel pojazdu będzie miał 30 dni na reakcję. Będzie mógł przyjąć mandat, odmówić jego przyjęcia. Ewentualnie przedstawić dowody wyłączające odpowiedzialność, np. potwierdzające sprzedaż pojazdu, jego kradzież, zmianę użytkownika lub przyznanie się do wykroczenia osoby, której wcześniej użyczył samochód.

Brak odpowiedzi albo przekazanie informacji, które nie pozwolą zakończyć postępowania, będzie oznaczało nałożenie opłaty administracyjnej. W zależności od rodzaju naruszenia może ona wynieść nawet 7500 zł. Projekt rozwiązuje także problem spraw kierowanych do sądów. Inspektorzy GITD otrzymają jednoznaczną podstawę prawną do występowania z wnioskami o ukaranie wobec osób, które odmówią przyjęcia mandatu.

Centralny Rejestr Naruszeń ma zakończyć bezkarność kierowców z zagranicy

Po wejściu nowych zasad jednym z najważniejszych narzędzi ma być Centralny Rejestr Naruszeń. Trafią do niego informacje o pojazdach z innych krajów, jeśli nasze fotoradary lub kamery zarejestrują naruszenie przepisów. Podczas kontroli drogowej lub granicznej policjant, inspektor ITD, funkcjonariusz Straży Granicznej albo Służby Celno-Skarbowej sprawdzi, czy pojazd figuruje w rejestrze. Gdy tak, będzie można od razu pobrać należną grzywnę albo opłatę administracyjną.

Jeżeli kierowca odmówi zapłaty, projekt przewiduje możliwość usunięcia pojazdu na parking strzeżony. Podczas kontroli granicznej służby będą mogły również uniemożliwić wjazd do Polski albo wyjazd z kraju do czasu uregulowania należności.

fotoradar ZURAD samochód ulica
Umorzenie mandatów z fotoradarów poprzedzi wejście w życie znacznie bardziej restrykcyjnych przepisów. | Zdjęcie: Sebastian Sulowski

Umorzenie mandatów z fotoradarów obejmie nawet 500 tys. spraw

Projekt określa również, co stanie się z postępowaniami prowadzonymi według obecnych przepisów. Wszystkie sprawy, w których do dnia wejścia ustawy w życie nie uda się zakończyć postępowania mandatem, mają zostać umorzone z mocy prawa.

Dotyczy to tych, w których nie skierowano jeszcze wniosku o ukaranie do sądu, jak i tych, które wprawdzie trafiły do sądu, ale nie zakończyły się prawomocnym wyrokiem. Nawet wydanie wyroku skazującego nie wystarczy, jeśli przed wejściem nowych przepisów nie stanie się on prawomocny. W takich przypadkach koszty postępowania przejmie Skarb Państwa.

Według danych Ministerstwa Infrastruktury dziś oznaczałoby to około 500 tys. postępowań. Liczba umorzonych spraw może jeszcze wzrosnąć, ponieważ do czasu wejścia nowych przepisów tych może być jeszcze więcej. Jednak resort tłumaczy, że abolicja jest konieczne, aby uniknąć równoczesnego prowadzenia postępowań według dwóch różnych systemów odpowiedzialności za te same wykroczenia. Dzięki temu od początku 2028 r. wszystkie nowe sprawy mają być rozpatrywane już według nowych zasad.

Sebastian Sulowski

Motoryzacja interesuje mnie przede wszystkim od strony praktycznej. Skupiam się na tym, co realnie dotyka kierowców: od mandatów i zmian w przepisach, po niejasności wokół przeglądów technicznych i problemy z ubezpieczycielami.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł Google

Czytaj również