Używana Toyota RAV4 IV (2013-18): płać i… ciesz się! Opinie, typowe usterki, jaki silnik wybrać
Używana Toyota RAV4 IV nadal dość dobrze trzyma cenę. Co więcej, japoński SUV robi to lepiej niż wielu rywali z tych samych roczników – chwilami dochodzi nawet do tego, że oczekiwania cenowe niektórych sprzedających zaczynają ocierać się o absurd. Powstaje więc pytanie: czy rzeczywiście warto dopłacić? Sprawdzamy.
- Na tle rywali z tych samych lat używana Toyota RAV4 IV na pewno nie jest tania. Ceny zaczynają się od ok. 35-40 tys. zł, a kończą na ok. 100 tys. zł za hybrydy z końca produkcji.
- Diesle są bardziej udane niż w poprzedniku, ale silnik 2.0/143 KM (N47) od BMW ma swoje za uszami.
- Przed zakupem warto wziąć RAV4 IV na podnośnik – podwozie bywa skorodowane. Nie jest to regułą, ale na pewno warto o tej kwestii pamiętać.
Są takie samochody, które znikają z ogłoszeń szybciej, niż zdążysz wziąć do ręki telefon i wybrać numer do sprzedającego. Co ciekawe, często takim wzięciem cieszą się modele, których właściciele zdają się żyć w bajkowym świecie, w którym 10-letni egzemplarz warty jest nadal połowę ceny nowego wozu z salonu. Najciekawsze jest jednak to, że takie przypadki można mnożyć – spójrzmy np. na używaną Toyotę RAV4 IV. W kontekście tego auta powiedzieć, że mamy niespecjalnie dobrą relację ceny do wieku, to tak naprawdę nie powiedzieć nic.
Ale to paradoks, bo wielu kupującym to wcale nie przeszkadza. Gdy na rynku pojawi się jakiś ładny i drogi egzemplarz, to telefon sprzedawcy w mgnieniu oka rozgrzewa się do czerwoności. Ludzie potrafią jechać i na drugi koniec kraju, żeby tylko upolować swoją wymarzoną „rawkę”. Syndrom toyotowski? Chyba trochę tak. Ale też jest to coś, co stosunkowo łatwo da się wytłumaczyć.
Znalazłeś już samochód, który chcesz poddać inspekcji?
Wklej link do ogłoszenia i zamów inspekcję wymarzonego pojazdu
Wklej link do ogłoszenia
Zamów raport z inspekcjiPo pierwsze, Toyota od lat kojarzy się z trwałością. Banał? Owszem. Po drugie – ten model ma jeszcze dodatkowego asa w rękawie: jest SUV-em. Oczywiste? Jeszcze jak. Ale teraz połączmy kropki: Toyota plus SUV? Bingo, dla wielu kierowców taka kombinacja to już absolutne apogeum szczęścia. Jest właściwy znaczek, jest podwyższone nadwozie, jest wysoka pozycja za kierownicą. Nic, tylko brać.
Używana Toyota RAV4 IV – więcej miejsca, nadal mało silników. Choć była i hybryda
No dobrze, ale czy naprawdę warto (tyle) dokładać? Bo np. 65 tys. zł za ponad 10-letniego SUV-a z nieprzesadnie wyrafinowanym wnętrzem... to nie jednak brzmi jak promocja. Poza tym mniej „renomowani” rywale też kuszą na różne sposoby – w tym przypadku często jest tak, że za cenę „rawki” dostajemy wóz o jakieś 2-4 lata młodszy. Często – lepiej wyposażony. Sami widzicie.
No to jak jest z tą czwartą generacją RAV4 jest: płacimy za spokój czy przepłacamy za znaczek? Sprawdźmy.
Ale po kolei. Czwarta generacja RAV4 pojawiła się w Europie w 2013 roku i była produkowana do początku 2018 r. Na przełomie 2015/16 r. model przeszedł lifting, który przyniósł m.in. kilka zmian stylistycznych, nowe opcje wyposażenia oraz najważniejszą nowość – odmianę hybrydową.
Ta generacja „rawki” względem poprzednika wyraźnie urosła. Większy rozstaw osi (2,66 m; choć na tle rywali i tak nie jest rekordowo duży) przełożył się na poprawę przestronności w kabinie – szczególnie czuć to w drugim rzędzie siedzeń. Tu zapasu miejsca na kolana jest tyle, że gdyby zamknąć oczy, można by poczuć się np. jak w pokazanej ładnych kilka lat później Skodzie Kodiaq. A to już coś.
Toyota zrezygnowała również z koła zapasowego zawieszonego na tylnej klapie (w poprzedniku część aut je miało, część – nie), a samą klapę zaprojektowano od nowa. Od tej pory otwiera się do góry, a nie na bok. Czyli wreszcie jak w kombi, a nie jak w udawanej terenówce.
Oferta silnikowa postała za to skromna. W Europie główną rolę odgrywał benzynowy silnik 2.0 Valvematic, oprócz niego spotkać można benzynowe jednostki 2.5/180 KM (choć akurat te egzemplarze pochodzą głównie z rynku amerykańskiego). W gamie znalazły się także diesle 2.0/124 KM i 2.2/150 KM produkcji Toyoty oraz wprowadzony po liftingu diesel od BMW 2.0/143 KM (N47). Ofertę uzupełniła hybryda 2.5/197 KM.
Do wyboru mieliśmy skrzynie manualne, klasyczny automat z konwerterem momentu obrotowego, przekładnie CVT Multidrive S oraz e-CVT w hybrydzie. Napęd trafiał na przednią oś lub na wszystkie koła (AWD lub eAWD w hybrydzie).
Używana Toyota RAV4 IV – więcej miejsca, nadal mało silników. Choć była i hybryda
W egzemplarzach z pierwszych lat produkcji zdarzają się zmatowiałe reflektory, choć dotyczy to chyba głównie aut importowanych z krajów o słonecznym klimacie (promieniowanie UV!). Czasem kłopot może dotyczyć też wypalonych odbłyśników. Uwaga – w wersji przed liftem dość często lubią przepalać się żarówki tylnych świateł stopu. I z tym za wiele się nie zrobi.
Właściciele RAV4 IV wspominają także o przypadkach samoistnego pękania przedniej szyby. Z tym że nie jest to wada wybitnie nagminna – od czasu do czasu przewija się w relacjach użytkowników. No i pamiętaj o tym, że jeżeli dany egzemplarz został wyposażony w elektrycznie sterowaną klapę bagażnika, to na pewno warto sprawdzić jej działanie. Siłowniki potrafią odmówić posłuszeństwa, a nawet sprawny mechanizm pracuje raczej… niespiesznie.
Natomiast najwięcej uwagi – jak to w leciwej Toyocie – warto poświęcić podwoziu. Choć sama karoseria nie jest szczególnie podatna na rdzę, to już zabezpieczenie antykorozyjne podwozia nie zachwyca. W samochodach eksploatowanych przez lata na polskich drogach zalecamy dokładnie obejrzeć podwozie, sanki i elementy zawieszenia. Natomiast nasz egzemplarz z 2013 r. (i użytkowany w Polsce od nowości!) wygląda pod tym względem zaskakująco dobrze. Co zresztą dobrze widać na załączonym materiale wideo.
Używana Toyota RAV4 IV – jaki silnik benzynowy?
Jeśli szukasz „klasycznej” Toyoty RAV4 bez napędu hybrydowego, to zazwyczaj najszybciej trafisz na silnik 2.0 Valvematic o mocy 152 KM. Tu mała uwaga, bo Toyota najpierw podawała dla tej wersji 111 kW (czyli 151 KM), ale w niektórych cennikach mimo to widniała wartość „152”. Ogólnie jest to jednostka, która przez lata zdążyła wyrobić sobie opinię trwałej i bezproblemowej.
Wśród jakkolwiek powtarzalnych awarii warto wymienić problemy z pompą wody – w konsekwencji może dość do przegrzania silnika. I – ewentualnie – do uszkodzenia uszczelki pod głowicą. Sporadycznie problemy sprawia także układ Valvematic, od wielkiego dzwonu zdarza się również podwyższone zużycie oleju.
Osiągi? RAV4 z silnikiem 2.0 nie należy do aut szczególnie dynamicznych, całkiem znośnie wypada za to kwestia zużycia paliwa – średnio to przeważnie 8-9 l/100 km. Trafiają się auta z instalacją LPG i choć nie polecamy ich w ciemno, to w przypadku poprawnie wyregulowanej instalacji całość ma szansę na sukces.
Używana Toyota RAV4 2.5 – głównie import z USA
Na naszym rynku stosunkowo często pojawiają się też egzemplarze wyposażone w benzynowy silnik 2.5 bez układu hybrydowego (180 KM). Większość takich wozów pochodzi z rynku amerykańskiego, a sam silnik uchodzi za trwały – uwaga jednak na przypadki uszkodzonych uszczelek pod głowicą. Właściciele zgłaszają również problemy z rozrusznikami, choć nie zawsze winny okazuje się sam rozrusznik. Czasem źródłem problemów jest po prostu wadliwy przewód masowy.
No i warto również zwrócić uwagę na ewentualne wycieki oleju w okolicach pokrywy rozrządu. Pamiętaj: kupujesz auto z USA, koniecznie sprawdź historię szkód/raporty. Na pewno takich egzemplarzy nie skreślamy w ciemno, ale warto mieć się na baczności.
Używana Toyota RAV4 Hybrid – czy warto się nią interesować?
Układ hybrydowy bazuje na zmodyfikowanej wersji silnika 2.5 (moc systemowa 197 KM) i zazwyczaj nie sprawia większych problemów. Do przebiegów rzędu 250-300 tys. zazwyczaj nie dzieje się nic, potem pojawiają się pojedyncze przypadki awarii ogniw baterii trakcyjnej. Ale to akurat dość łatwo zweryfikować przed zakupem.
Dużo zależy od tego, czy w czystości utrzymywane były kanały wentylacyjne baterii. Warto również pamiętać o regularnej wymianie płynu chłodzącego układ falownika oraz kontrolować stan pompy wody. Skrzynia e-CVT (planetarna) zazwyczaj problemów nie sprawia.
Używana Toyota RAV4 z silnikiem Diesla – jest się czego bać?
Diesle 2.2 (2AD) Toyoty dały się użytkownikom we znaki m.in. w poprzedniej generacji RAV4 (tzw. erozja bloku, uszkodzenia uszczelek pod głowicą). W tym wypadku sytuacja wygląda znacznie lepiej, a pozytywne opinie zbiera zwłaszcza diesel 2.0 (1AD). Ogólnie to już dość udany napęd, choć z wiekiem zużywa się osprzęt (norma), a niektóre naprawy (np. wymiana zaworu EGR) potrafią być bardziej kosztowne niż w przypadku europejskich rywali.
W „rawce” IV generacji stosowano też silnik 2.2 D-4D i D-CAT i tu ostrożność jest nieco mocniej wskazana, choć problemy z blokiem nie są już w tym wypadku na porządku dziennym. Przy okazji liftingu obie japońskie jednostki zastąpił diesel 2.0/143 KM – to jednostka N47 zapożyczona od BMW. Paradoksalnie w Toyocie ten napęd sprawia mniej problemów niż w wielu modelach bawarskiej marki, ale… idealny i tak nie jest.
Uwaga więc np. na kondycję łańcuchowego napędu rozrządu, koła pasowego wału korbowego oraz na kwestie związane z chłodniczką EGR. W tym ostatnim wypadku obowiązywała akcja serwisowa związana z ryzykiem pożaru. Tak jak i w BMW.
Używana Toyota RAV4 IV – wnętrze. Typowe usterki i problemy, na co zwrócić uwagę?
W zawieszeniu Toyota zastosowała z przodu kolumny McPhersona, a z tyłu – układ wielowahaczowy. Czyli klasyka segmentu. Pod względem trwałości konstrukcja wypada bardzo dobrze – np. tylne wahacze bez większych problemów potrafią wytrzymać 150-200 tys. km. Sporadycznie pojawiają się usterki przekładni kierowniczej, jednak nie jest to problem występujący powszechnie
W egzemplarzach wyposażonych w klasyczny automat z konwerterem momentu obrotowego użytkownicy czasem skarżą się na wibracje podczas jazdy. Napęd AWD uchodzi za trwały, choć zdarzają się pojedyncze przypadki problemów ze sprzęgłem dołączającym tylną oś. W hybrydzie temat wygląda inaczej, ponieważ tylne koła napędza osobny silnik elektryczny. Tam ten problem nie występuje.
Ciekawostka: w wersjach z AWD włączenie trybu Sport sprawia, że zmienia się także działanie układu 4x4. System zaczyna wtedy pracować „proaktywnie” i przekazuje część moment na tylną oś już w chwili, gdy elektronika wykryje wysoko mocny skręt kierownicą. Czyli jeszcze zanim pojawi się uślizg przedniej osi. Całość powoduje, że „rawka” potrafi być zaskakująco zwinna w zakrętach.
Jeśli chodzi o kabinę, to tu uczucia mamy mieszane. Miejsca – zwłaszcza z tyłu – jest mnóstwo – ale nie wszystkie materiały wytrzymują próbę czasu równie dobrze jak mechanika. Typową przypadłością jest zużywające się obszycie kierownicy. W niektórych egzemplarzach w ramach gwarancji wymieniano również tapicerkę foteli.
System multimedialny przed liftingiem trudno dziś uznać za wybitnie nowoczesny. Zdarzają się także drobne problemy z elektroniką – dotyczy to między innymi alarmów, szczególnie jeśli samochód otrzymał dodatkowe zabezpieczenia antykradzieżowe.
Używana Toyota RAV4 IV – sytuacja rynkowa i ceny
Najtańsze egzemplarze czwartej generacji Toyoty RAV4 można znaleźć za już około 35-40 tys. zł. Czyli nieźle. Ale uwaga, bo zwykle są to samochody z wysokimi przebiegami lub takie, które wymagają sporego wkładu własnego „na dzień dobry”. Na zadbany egzemplarz sprzed modernizacji i z benzynowym silnikiem 2.0 trzeba przygotować najczęściej od 50 do 65 tys. zł. A to – jak na wiek tych egzemplarzy – już dość dużo.
Na końcu skali mamy egzemplarze po liftingu z małymi przebiegami oraz – przede wszystkim – wersje hybrydowe. Tu ceny wciąż potrafią zbliżać się do bariery 100 tys. zł.
Sporo? Owszem. Problem w tym, że rynek od lat pokazuje jedno: wielu kupujących jest gotowych zapłacić więcej za Toyotę, jeśli w zamian dostają większą szansę na spokojną eksploatację.











