Polacy omijają te auta, a szkoda. Są wygodniejsze od SUV-ów i rzadko trafiają do warsztatu

W modzie są crossovery, ale może warto zwrócić uwagę na klasyczne nadwozia? Te 3 auta potrafią być komfortowe, oszczędne i wyjątkowo trwałe.
Znaleźliśmy 3 dość młode propozycje, które nie są klasycznymi graczami z wyższej półki, ale zapewniają odrobinę luksusu i okazują się zaskakująco tanie w eksploatacji.
Czy starzejące się samochody z segmentu premium mogą być tanie w użytkowaniu? Jeśli weźmiemy pod uwagę auta z 2019 roku, to raczej nie. Są to już modele wyposażone w zaawansowane układy oczyszczania spalin, które wymagają kosztownej obsługi. Na dodatek ich producenci stawiają na osiągi, komfort i nowoczesność. Koszty serwisu są zdecydowanie na dalszym planie.
Mimo wszystko w ogłoszeniach są samochody, które mają wysokie aspiracje, ale nie powinny zrujnować budżetu. Oto trzy takie propozycje z 2019 roku.
Data 2019 wynika stąd, że jest granicą, która pozwala na swobodny wjazd do stref SCT aż do 2032 roku nie tylko wersjom benzynowym, ale też dieslom. W naszym zestawieniu proponujemy modele benzynowe, ale jeśli ktoś jest zdecydowany na wariant wysokoprężny, musi o tym pamiętać.
Ofert jak na lekarstwo...
Problem w tym, że takie marki jak Audi, BMW, czy Mercedes nie mają w tym segmencie jakiegoś przebojowego modelu, który łączy przynależność do klasy premium z wyjątkowym poziomem niezawodności i niskim spalaniem. Czasy, kiedy Mercedesem W 123 200D można było przejechać 500 tys. km „bez dotykania” mamy już dawno za sobą.
Osoba, która szuka takiego samochodu powinna pójść zatem na kompromis i rozważyć zakup czegoś wygodnego i eleganckiego z klasy średniej. Ale z aspiracjami.
Oto 3 bardzo wygodne propozycje. Jeśli uda się trafić na zadbany egzemplarz, eksploatacja powinna dostarczyć wiele radości w rozsądnej cenie.
Toyota Camry XV70 (2019-2024)
Powrót Camry na polski rynek okazał się wyjątkowo udany. Dostępny był tylko sedan, ale okazało się, że nie stanowiło to żadnej przeszkody w uzyskaniu dobrych wyników sprzedażowych.
Ósma generacja Toyoty Camry zadebiutowała w Europie z dużym opóźnieniem. Za oceanem była oferowana od 2017 roku. Do nas trafiła dopiero w drugim kwartale 2019. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Auto było wycenione niewiele drożej niż Volkswagen Passat. Zaoferowało klientom nieco wyższy prestiż i – jak się okazało – wyższy poziom niezawodności.
Największą wadą tego samochodu jest ograniczenie gamy nadwoziowej wyłącznie do sedana. Największą zaletą – oszczędny napęd, który doskonale sprawdza się także w mieście, w korkach. Nie bez powodu Toyota Camry jest chętnie wybierana na taksówki z segmentu premium.
Na przełomie lat 2020/2021 samochód przeszedł niewielki lifting. Poprawki ograniczają się w zasadzie do multimediów i wyposażenia z zakresu bezpieczeństwa. Następca, produkowany do tej pory, pojawił się w 2024 roku.
Na co zwrócić uwagę kupując Camry?
Nadwozie typu sedan ma niespełna 5 metrów długości, więc Camry z powodzeniem może pełnić folę reprezentacyjnej limuzyny. Choć obraz auta z wyższej półki zaburza przeciętna jakość wykończenia oraz zbyt niska cena – podobnej wielkości Audi, BMW czy Mercedes są znacznie droższe.
Właśnie dlatego koncern Toyota oferuje jeszcze modele marki Lexus (dla Camry najbliższym krewnym jest Lexus ES). Ale w naszym zestawieniu pomijamy je, ponieważ ich zakup i serwisowanie kosztują więcej.
Nadwozie Camry ma dość długie drzwi, więc do środka wsiada się zaskakująco wygodnie. Wewnątrz nie brakuje miejsca ani na głowy, ani na nogi. Nie jest to może poziom Skody Superb, która jest mistrzem funkcjonalności. Ale jak na sedana – naprawdę nie jest źle.
Bagażnik ma pojemność ok. 500 litrów. Na to, że jest dość płaski – nie można narzekać. Szkoda natomiast, że producent nie przyłożył się do konstrukcji zawiasów. Są prymitywne, jak w autach budżetowych i po zamknięciu klapy mogą uszkodzić ładunek.
Co ciekawe – konstruktorzy zaoszczędzili także na wygłuszeniu. Jeśli ktoś na coś narzeka w Camry, to najczęściej właśnie na hałas podczas jazdy autostradowej. Zwłaszcza podczas przyspieszania jest bardziej dokuczliwy niż w modelach segmentu premium.
Czy Toyota Camry koroduje?
Kończąc omawianie nadwozia nie sposób pominąć kiepskiego zabezpieczenia antykorozyjnego. Popularne mierniki lakieru nie wykrywają powłoki cynkowej. Warto zatem przed zakupem dokładnie obejrzeć auto od spodu. Ślady korozji można znaleźć pod nadkolami, w okolicy progów i na ramach pomocniczych zawieszenia. Konserwacja z pewnością tu nie zaszkodzi, zwłaszcza jeśli ktoś chce Camry pojeździć dłużej.
W przypadku Audi czy BMW nadwozie wygląda zazwyczaj znacznie lepiej. Co więcej – znacznie wytrzymalsze są także wnętrza niemieckich samochodów. W Camry po kierownicy, wytartych dywanikach czy zużytych plastikach widać zarówno przebieg, jak i trudy eksploatacji.
Czy zawieszenie Camry jest drogie w naprawach?
Płyta podłogowa Camry jest mocno spokrewniona nie tylko ze wspomnianym wcześniej Lexusem ES, ale także z modelami RAV4 i Highlander. Nie oznacza to, że wszystko pod spodem jest identyczne. To raczej ciekawostka na temat tego, jak współcześnie redukuje się koszty produkcji samochodów w sposób niewidoczny dla kupujących. Wymienione modele to przecież zupełnie różne segmenty.
Camry nie ma zacięcia sportowego. Jest raczej autem komfortowym. Z przodu zastosowano w niej zawieszenie typu McPherson. Dzięki temu jego naprawy są tanie. W wahaczach można wymieniać sworznie. Na rynku nie brakuje także tanich zamienników.
Z tyłu mamy konstrukcję wielowahaczową. Tu najsłabszym punktem są sprężyny oraz amortyzatory. Z biegiem lat i przejechanych kilometrów tylne zawieszenie „siada” i żeby przywrócić oryginalny prześwit warto właśnie zainwestować w wymianę wspomnianych elementów.
Układ kierowniczy doskonale sprawdza się w mieście – pracuje bardzo lekko i jest wspomagany elektrycznie. Na autostradach siła wspomagania maleje, a kierowca może docenić położenie kierownicy (takie „pionowe”) i bardzo szerokie możliwości regulacji fotela.
Jaki silnik wybrać do Toyoty Camry?
W Europie dostępna była jest tylko jedna konfiguracja i to ona jest największym atutem tego samochodu. To napęd hybrydowy łączący wolnossący silnik spalinowy z sekcją elektryczną. Silnik ma 4 cylindry. Jest to jednostka wolnossąca. Ciekawostką jest podwójny wtrysk paliwa. Na każdy cylinder przypada jeden wtryskiwacz pośredni i jeden bezpośredni. Dzięki temu nie tworzą się typowe dla nowoczesnych jednostek nagary na zaworach ssących.
Taka konstrukcja układu wtryskowego gwarantuje dobre osiągi przy zachowaniu niewielkiego apetytu na paliwo. Dodatkowo wpisuje się we współczesne normy czystości spalin. Jedyną słabością jest dostawanie się benzyny do oleju. Trzeba zwracać na to uwagę i systematycznie np. co 10 tys. km wymieniać olej. Zjawisko narasta w eksploatacji miejskiej i maleje przy eksploatacji na trasach.
Camry to najtrwalsza hybryda na rynku?
Największą zaletą Toyoty Camry jest jej niezawodna przekładnia planetarna eCVT, która łączy silnik spalinowy z sekcją elektryczną. W tej przekładni nie ma pasów ani łańcuchów transmisyjnych. Nie ma także mechanicznie zmienianych przełożeń. Wszystko dzieje się płynnie na zasadzie zmian przepływu momentu przez współpracujące koła zębate. Przekładnie te potrafią wytrzymać więcej niż cały samochód. Podobne montowane są w innych, mniejszych hybrydach Toyoty, a także w Lexusach.
Jedyną wadą tego rozwiązania jest wycie silnika na wysokich obrotach podczas gwałtownego przyspieszania. Zaletą – wzorowa odporność na jazdę w korkach i bardzo wysoka sprawność, która przekłada się na niskie zużycie paliwa. Realnie ten samochód spala od 5 do 8 litrów benzyny. Zazwyczaj w typowym cyklu mieszanym z przewagą „miasta” będą to okolice 6 litrów.
Na innych rynkach (np. w USA) oferowano Camry z silnikami bez układu hybrydowego (2.0. 2.5, 3.0), ale w Polsce nie cieszą się one specjalnym zainteresowaniem.
Jedyną powtarzalną usterką Camry jest przyspieszone zużycie pomocniczego akumulatora 12V, odpowiedzialnego w zasadzie tylko za uruchomienie samochodu. Warto go zatem od czasu do czasu podładować lub co 2-3 lata profilaktycznie wymieniać. Akumulator trakcyjny jest dla odmiany bezproblemowy i tani w regeneracji (w razie potrzeby wymienia się poszczególne ogniwa).
Mazda 6 III (2012-2024, GJ/GL)
Auto słynie z niezawodnego silnika benzynowego z rodziny Skyactive-G i… z problemów z jakością powłoki lakierniczej. Ale jest uwielbiane przez kupujących i trzyma wysoką wartość rynkową.
Mazda 6 jest dostępna jako sedan i kombi. Obie odmiany prezentują się elegancko. Jednak to sedan daje nam wrażenie obcowania z segmentem premium. Auto zwraca na siebie uwagę stylizacją nadwozia, a także jakością wykończenia wnętrza. Niektórzy uważają, że jest to najlepiej wykończony samochód japoński.
Szukając auta z 2019 roku kupimy już model po drugim liftingu (przeprowadzono go w 2018 roku). Pierwsza modernizacja miała miejsce w roku 2015. Model „po 2018” roku poznamy po nowym pasie przednim, węższych reflektorach i znacznie nowocześniejszej desce rozdzielczej.
Czy Mazda 6 koroduje?
O ile do wnętrza trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia (no, może poza obsługą multimediów), o tyle samo nadwozie budzi najwięcej kontrowersji.
Zmotoryzowani podzielili się na dwa obozy. Pierwszy uważa, że Mazda 6 nie jest ocynkowana i rdzewieje. Drugi – zaprzecza temu i wskazuje na filmy dokumentujące fakt, że „ocynk” jest w Maździe nakładany jako jedna, dodatkowa warstwa lakiernicza i dlatego zwykłe czujniki go nie wykrywają.
Nasze zdanie jest w tym wypadku proste – przed zakupem warto dokładnie obejrzeć ten samochód na podnośniku i ocenić, czy jest skorodowany czy nie. W ogłoszeniach trafiają się zarówno auta w idealnym stanie, jak też takie, które mają rdzę na podwoziu.
Pod względem przestronności Mazda 6 ustępuje nieco Toyocie Camry, ale również jest samochodem wygodnym. Bagażnik sedana ma około 480 litrów, ale w razie potrzeby można przecież kupić kombi, które w gamie Camry jest niedostępne.
Czy zawieszenie Mazdy 6 jest drogie?
Z przodu – układ McPherson. W zasadzie bezproblemowy i tani w obsłudze. Z tyłu – konstrukcja wielowahaczowa. Pod względem niezawodności to poziom Camry. Pod względem zaopatrzenia w części – podobnie, choć minimalnie drożej.
Lepiej można natomiast ocenić właściwości jezdne tego samochodu. Daje więcej przyjemności z jazdy po zakrętach.
Jaki silnik wybrać do Mazdy 6?
Najlepszą propozycją w gamie są wolnossące silniki benzynowe. Najpopularniejszy z nich – i jednocześnie najtańszy w eksploatacji – jest 2.0 Skyactiv-G o mocy 145 lub 165 KM. Godna uwagi jest także mocniejsza odmiana 2.5 Skyactiv-G (192-194 KM).
Obie jednostki cieszą się opinią bezobsługowych. Mają bezpośredni wtrysk benzyny, ale mimo wszystko nie sprawiają problemów swoim użytkownikom. To prawdopodobnie najtrwalsze współczesne silniki benzynowe w tej klasie mocy i pojemności. Wiele aut jest z tego powodu sprzedawanych dopiero po przebiegu 300-400 tys. km.
Nie polecamy natomiast diesla. To silnik 2.2 Skyactiv-D (150, 175,184 KM). Jest znacznie lepszy niż diesle ze starszych generacji tego modelu, ale i tak nie dorównuje niezawodnością odmianom benzynowym. Nic dziwnego, że takie auta są tańsze.
Mondeo Vignale (2015-2022)
W zasadzie to zwykły Ford Mondeo. Ale nie tak do końca. Wprowadzona na rynek w 2015 roku Odmiana Vignale jest luksusowo wykończona, a wersja hybrydowa ma oszczędny napęd korzystający z tych samych rozwiązań co Camry. Do wyboru mamy sedana, kombi i liftbacka.
Ford Mondeo to samochód, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Ale odmiana Vignale jest znacznie mniej popularna. Była oferowana wyłącznie z najmocniejszymi silnikami, w tym także w wersji hybrydowej.
Czy Ford Mondeo koroduje?
Nadwozie jest nieźle zabezpieczone przed korozją – zwłaszcza w porównaniu z Toyotą i Mazdą. Niestety – jeśli zajrzy się głębiej, to w zakamarkach czają się już pierwsze ogniska korozji. Najczęściej pod nadkolami i na połączeniach śrubowych zawieszenia.
Osoby, które szukają Mondeo wyprodukowanego po 2019 roku powinny wiedzieć, że właśnie na rok 2019 przypadał lifting (dokładnie na styczeń). Warto zatem szukać aut z końca rocznika, żeby mieć pewność, że kupuje się auto po modyfikacjach. Osoby, które zdecydują się na polecaną przez nas hybrydę na szczęście nie muszą się zastanawiać jak rozpoznać nowsze modele. Wszystkie hybrydy to już Mondeo FL.
Pod względem przestronności nadwozia Ford Mondeo ustępuje Camry. Ale z Mazdą 6 jest już porównywalny. A dzięki trzem wersjom nadwoziowym – wygrywa w kategorii funkcjonalność. Niestety, hybrydowa wersja ma jedną wadę. Pojemność bagażnika istotnie ogranicza zabudowana pod jego podłogą bateria trakcyjna.
Czy zawieszenie Forda Mondeo jest drogie?
Podwozie wersji hybrydowej nie kryje żadnych niespodzianek. Na rynku są wersje wyposażone w aktywne zawieszenie z drogimi amortyzatorami o regulowanej sztywności, ale tych lepiej unikać. Polecamy zwykłe odmiany.
Samochód ma z przodu układ McPherson, z tyłu konstrukcję wielowahaczową. Trwałość w niczym nie ustępuje japońskim rywalom, właściwości jezdne są jeszcze lepsze, a ceny części zamiennych niższe. To w końcu jeden z najpopularniejszych modeli na rynku.
Jaki silnik wybrać do Forda Mondeo?
Przez wiele lat najlepszym wyborem w tym modelu były diesle. Jednak ze względu na normy czystości spalin zainteresowanie nimi spada. Wersje czysto benzynowe nie są złe, ale dość sporo palą i nie przepadają za instalacjami LPG. Hybryda wydaje się zatem ciekawą alternatywą.
To konstrukcja analogiczna jak w hybrydowych Toyotach, wyposażona w przekładnię planetarną. Nie można powiedzieć, że jest to dokładnie ten sam zespół napędowy co w Toyotach, ponieważ wytwarzał go Ford i zastosowano w nim nieco mniej wytrzymałe łożyska. W uproszczeniu można napisać jednak, że obie, konkurencyjne firmy rozwijały po swojemu ten sam patent z niezawodną przekładnią planetarną eCVT. To ważne, bo tylko hybryda jest w nią wyposażona. Pozostałe automaty Forda nie cieszą się już tak dobrą opinią.
Dwulitrowa hybryda w mieście pali ok. 5-6 l benzyny na każde 100 km. Na autostradzie spalanie waha się od 7 do 9 l w zależności od warunków na drodze. Niektórzy montują do tej jednostki instalację gazową, ponieważ ma pośredni wtrysk benzyny, ale nie jest to najlepszy pomysł. Lepiej unikać tak przerobionych aut na rynku wtórnym.
Osobom, które mimo wszystko myślą o dieslu, przypominamy, że popularna wysokoprężna dwulitrówka (oznaczona jako EcoBlue) jest wyposażona w mokry pasek rozrządu. Nie jest on aż tak problematyczny jak w słynnych silnikach 1.2 PureTech, ale i tak wymaga opieki wykwalifikowanego mechanika.