Kiedyś wybór był prosty: TDI. Czy dziś lepiej kupić hybrydę? Sprawdziłem to w Audi Q5
Materiał zawiera autopromocję OTOMOTOMateusz Zardzewiały

Przez lata odpowiedź wydawała się prosta – jeśli duży SUV, to z silnikiem Diesla pod maską. Dziś coraz więcej kierowców zastanawia się jednak, czy lepszym wyborem nie będzie hybryda plug-in. Sprawdziłem to za kierownicą Audi Q5 Sportback e-hybrid, mierząc rzeczywisty zasięg na prądzie i spalanie w różnych warunkach drogowych. Wnioski okazały się mniej oczywiste, niż sugerują dane z katalogu.
- W trosce o trwałość akumulatora, na co dzień warto ładować go do 80% – wówczas realny zasięg elektryczny testowanego Audi to 67 km.
- Przy rozładowanej baterii Q5 zużywało na drogach podmiejskich 5,6 l/100 km. Niezły wynik jak na 367-konnego SUV-a.
- Jednak czy na trasach szybkiego ruchu ta hybryda plug-in może stawić czoła dieslowi? Sprawdziłem i to.
Audi Q5 jest jednym z najchętniej wybieranych samochodów segmentu premium w Polsce. Występuje w dwóch wersjach nadwozia: jako klasyczny SUV oraz SUV w stylu coupe. Ten drugi, dynamicznie stylizowany wariant Niemcy określają mianem Sportback. Właśnie takie auto trafiło na parking redakcji OTOMOTO News, błyskawicznie przyciągając zazdrosne spojrzenia niemal wszystkich przechodniów.

Nie ma w tym nic dziwnego – trzecie wcielenie Audi Q5 Sportback wygląda naprawdę dobrze. I wciąż nie zdążyło się opatrzeć, mimo że od jego premiery minęły już prawie 2 lata. Jednak zamiast rozwodzić się nad wyglądem, sprawdźmy co skrywa to atrakcyjne nadwozie.
Wnętrze. Nowoczesność przede wszystkim
Kabina Audi Q5 wywołuje mieszane odczucia. Z jednej strony wygląda bardzo nowocześnie i zapewnia satysfakcjonującą przestronność. Dominują tu dwa ekrany ukryte za wspólną taflą szkła, a uzupełnia je opcjonalny wyświetlacz pasażera. Nie zabrakło też efektownego oświetlenia nastrojowego.

Obsługa jest intuicyjna, a interfejs działa szybko. Jednocześnie widać, że Audi konsekwentnie ogranicza liczbę fizycznych przycisków. Dla jednych będzie to oznaką nowoczesności, dla innych krokiem w stronę mniej wygodnej obsługi. Choć trzeba uczciwie przyznać, że w przypadku systemu multimedialnego Audi rytualne narzekania na cyfryzację są nieuzasadnione. Wszystkie potrzebne funkcje (jak np. ustawienia klimatyzacji) są tu łatwo dostępne.
Gorzej wypada jakość wykończenia. Jasne, Q5 to przedstawiciel segmentu premium i Audi dołożyło starań, by auto zachwycało w pierwszym kontakcie. Problem polega na tym, że nie trzeba drobiazgowych poszukiwań, by zauważyć miejsca, w których księgowi wtrącili swoje trzy grosze.
Optymalizację kosztów czuć choćby po materiałach, którymi wykończono dolne fragmenty kokpitu. Są wręcz nieprzyzwoicie twarde, jak na auto kosztujące ponad 400 tys. zł – bo tyle trzeba zapłacić za testowany, bogato wyposażony egzemplarz.

Również wielkość bagażnika daleka jest od rekordowych w tej klasie. Bazowa pojemność to 433 l, a po złożeniu kanapy do dyspozycji jest 1300 l. Cóż, elementy układu hybrydowego trzeba było gdzieś „upchnąć”. Dla porównania, benzynowy Sportback pomieści 515 l/1415 l.
Układ e-hybrid to największa zaleta tego auta
Testowany egzemplarz napędza układ hybrydowy typu plug-in o mocy systemowej 367 KM. Jego podstawą jest 4-cylindrowy, turbodoładowany silnik benzynowy o poj. 2 l współpracujący z jednostką elektryczną, która czerpie prąd z akumulatora trakcyjnego o poj. 25,9 kWh (20,7 netto). Standardem są napęd quattro i automatyczna skrzynia dwusprzęgłowa S tronic o 7 przełożeniach.

Osiągi? Więcej niż zadowalające. Pierwsza „setka” pojawia się na liczniku po 5,1 s (dane katalogowe), a pokłady niutonometrów z silnika elektrycznego sprawiają, że Q5 e-hybrid nigdy nie narzeka na brak werwy. Wyprzedzanie odbywa się bez wysiłku. I to w każdym zakresie prędkości dopuszczalnych na polskich drogach.
Znacznie ciekawsze od osiągów okazało się jednak to, jak samochód radzi sobie w codziennym użytkowaniu. Audi zaleca ładowanie akumulatora maksymalnie do 80%, aby ograniczyć jego naturalne zużycie. Dlatego właśnie w takim zakresie uzupełniałem prąd przez cały test, wychodząc z założenia, że potencjalny nabywca tak właśnie będzie traktował swoje Q5 e-hybrid.

Przy temperaturach typowych dla wczesnej polskiej wiosny udało mi się uzyskać około 67 kilometrów realnego zasięgu elektrycznego. To wynik osiągnięty w warunkach, z jakimi większość kierowców spotka się przez znaczną część roku.
W praktyce oznacza to, że osoby dojeżdżające codziennie do pracy na dystansie kilkudziesięciu kilometrów mogą przez większość tygodnia niemal nie uruchamiać silnika spalinowego, jeśli tylko regularnie ładują auto.
Czy domowe gniazdko wystarczy? Tak, ale...
Audi Q5 e-hybrid można oczywiście ładować z domowego gniazdka, jednak nie jest to szybki proces. Rzeczywista moc ładowania, jaką udało mi się uzyskać, wyniosła około 1,6 kW. Wówczas pełne uzupełnienie energii trwa nawet 16 godzin i 30 minut. Dlatego znacznie lepszym pomysłem będzie korzystanie z gniazda przemysłowego lub – jeszcze lepiej – wallboxa.

Podczas testu korzystałem również z energii wytwarzanej przez prywatną instalację fotowoltaiczną. W takim scenariuszu ekonomiczny sens hybrydy plug-in staje się wręcz bezkonkurencyjny. Samochód można ładować praktycznie za darmo w ciągu dnia, a później przez większość codziennych przejazdów korzystać wyłącznie z tak uzyskanej energii elektrycznej. Oczywiście przy założeniu, że mamy odpowiednie nadwyżki produkcyjne.
Jeżeli jednak ktoś nie ma możliwości regularnego ładowania, potencjał tego napędu będzie wykorzystywany tylko częściowo. Jak prezentuje się ekonomika podróży przy rozładowanym akumulatorze trakcyjnym?
Ile naprawdę pali Audi Q5 Sportback e-hybrid?
Obok sprawdzenia realnego zasięgu na prądzie, to właśnie ten element testu był dla mnie najważniejszy. Jednak z istotnym zastrzeżeniem – chodzi o wynik już po rozładowaniu akumulatora trakcyjnego. Bo właśnie taki scenariusz najlepiej symuluje typowe życie z hybrydą plug-in. Czyli codzienne dojazdy na prądzie i dalekie podróże bez martwienia się o zasięg i szukania publicznych ładowarek po drodze.
Jak wówczas wpada ekonomika tego 367-konnego SUV-a? A co za tym idzie – czy w wielokilometrowych trasach Audi Q5 Sportback e-hybrid potrafi nawiązać walkę z dieslem? Aby to sprawdzić, wyczerpałem prąd w baterii i wykonałem serię pomiarów w różnych warunkach.
W mieście samochód zużywał średnio około 9 l/100 km, na drodze ekspresowej spalanie wyniosło 9,1 l/100 km, natomiast na autostradzie osiągnęło szczytowe 11 l/100 km. Cóż, z jednej strony są to wyniki dalekie od rekordowych w hybrydowych SUV-ach klasy średniej. Z drugiej, jeśli weźmiemy poprawkę na moc i możliwości układu napędowego, z pewnością nie rozczarowują.

A do tego w określonych warunkach ten 367-konny SUV potrafi być wręcz zaskakująco oszczędny. Na międzymiastowych drogach jednojezdniowych Q5 e-hybrid potrzebowało 6,8 l/100 km, a podczas spokojnej i przewidywalnej jazdy udało mi się „zejść” nawet 5,6 l/100 km.
To bardzo dobrze pokazuje charakter tego samochodu. Audi Q5 e-hybrid nie jest autem, które kupuje się z myślą o regularnym „połykaniu” setek kilometrów drogami szybkiego ruchu. Największe oszczędności pojawiają się wtedy, gdy codziennie pokonujemy krótkie lub średnie dystanse i systematycznie ładujemy akumulator.
Wrażenia z jazdy
Audi Q5 Sportback e-hybrid jest przede wszystkim komfortowym SUV-em. Napęd quattro zapewnia bardzo dobrą trakcję, zawieszenie skutecznie tłumi nierówności, a wysoka moc sprawia, że samochód pozostaje dynamiczny nawet z kompletem pasażerów.
To nie jest auto stworzone do sportowej jazdy. I choć nie boi się dynamicznego pokonywania zakrętów, to zdecydowanie lepiej czuje się podczas statecznego podróżowania. Czyli tam, gdzie liczą się komfort, cisza i płynność działania całego układu napędowego.

Na pokładzie nie zabrakło nowoczesnych systemów wspomagających kierowcę. Adaptacyjny tempomat wraz z układem utrzymania pasa ruchu oraz systemy monitorujące otoczenie działają płynnie i nie sprawiają wrażenia nadmiernie ingerujących w prowadzenie samochodu. Do tego można im zaufać na tyle, by bezstresowo pokonywać setki kilometrów jako „nadzorca” wyrafinowanej elektroniki.
Audi Q5 Sportback e-hybrid: wyposażenie i cena
Bazowa cena Audi Q5 Sportback to 256 000 zł – tyle kosztuje 204-konna odmiana benzynowa z układem miękkiej hybrydy. Za hybrydę plug-in trzeba zapłacić minimum 290 700 zł (wersja o mocy 299 KM). Z kolei 367-konna odmiana e-hybrid została wyceniona na 341 200 zł.
Właśnie takie auto trafiło do naszej redakcji, jednak miało na pokładzie nieco dodatków. Efekt jest łatwy do przewidzenia – cena testowanego egzemplarza poszybowała do 431 910 zł. Co więcej, jak przystało na segment premium, lista wyposażenia dodatkowego jest bardzo długa i ta kwota wcale nie musi stanowić ostatniego słowa.
Z drugiej jednak strony już seryjnej specyfikacji trudno cokolwiek zarzucić. Standardem w e-hybrid są m.in. elektrycznie składane lusterka, cyfrowe zegary i nawigacja satelitarna. Nie zabrakło też kamery cofania, 19-calowych obręczy aluminiowych czy 3-strefowej klimatyzacji automatycznej. Są też elektrycznie regulowane fotele, oświetlenie nastrojowe w kabinie i reflektory matrycowe.
PODSUMOWANIE
Audi Q5 Sportback e-hybrid najlepiej pokazuje swoje możliwości wtedy, gdy korzysta się z niego zgodnie z założeniami konstruktorów. Regularne ładowanie całkowicie zmienia charakter tego samochodu.

Przy około 67 km realnego zasięgu elektrycznego (i to przy ładowaniu do 80% pojemności baterii) większość codziennych dojazdów można pokonywać bez zużywania benzyny. Dopiero podczas dłuższych tras wychodzi na jaw, że po rozładowaniu akumulatora jest to po prostu ciężki, 367-konny SUV, którego spalanie na autostradzie potrafi przekroczyć 11 l/100 km. Czy warto?
Tak, ale pod jednym warunkiem. Trzeba mieć możliwość regularnego ładowania – najlepiej we własnym domu, a idealnie z energii pochodzącej z odnawialnych źródeł.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Używane Mitsubishi Lancer (2007-17) – emocje jak na grzybach? Opinie, usterki, który silnik wybrać

Używana Skoda Citigo (2012-20) – mały samochód, duży sukces. Opinie, typowe usterki, jaki silnik wybrać?

Ten SUV pokazuje, czym jest old money. I wcale nie chodzi o cenę
Ostatnie artykuły
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy
- Volkswagen tańszy od Skody. Klasyka segmentu prosto z salonu: co wybrać?
- Chińskie SUV-y teraz jako hybrydy bez wtyczki. Sprawdziłem Piątkę i Siódemkę
- Miały zastąpić stacje benzynowe. Czy to ślepa uliczka motoryzacji?




