„Polski Jeep” został odmłodzony. Jeździłem jego najlepszą wersją
Materiał zawiera autopromocję OTOMOTOMikołaj Adamczuk

Jeep Avenger przeszedł lifting. Co zmieniło się w miejskim crossoverze z terenowymi ambicjami? Czy to wystarczy, by odeprzeć chińską inwazję? Zapraszam na wrażenia z pierwszych jazd.
- Jeep Avenger po liftingu zyskał podświetlany grill, matrycowe reflektory LED, kamery 360° i lepiej wykończone wnętrze.
- Wersja 4xe ma 145 KM, elektryczny napęd tylnej osi, przyspiesza do 100 km/h w 9,5 s i kosztuje od 146 400 zł.
- Ceny odświeżonego Avengera zaczynają się promocyjnie od 89 500 zł, a gama obejmuje benzynę, hybrydę 48 V, 4xe i odmianę elektryczną.
„Made in Poland”. Plakietkę o takiej treści można zauważyć po otwarciu drzwi kierowcy Jeepa Avengera. Jeśli ktoś jeszcze o tym nie słyszał – włosko-amerykański (a może amerykańsko-włoski?) crossover powstaje w fabryce w Tychach, obok spokrewnionych konstrukcyjnie Fiata 600 i Alfy Romeo Junior. Z taśmy zjechało ich już pół miliona.
Czy to powód do dumy?

Oczywiście, zapewne znajdą się tacy, którzy powiedzą, że nie ma się z czego cieszyć, bo to „tylko” fabryka, a nie polska firma i myśl techniczna. Zostawmy jednak na boku tego typu nierealne oczekiwania (bo marzenia o polskiej marce samochodu są… niestety, trudne do spełnienia). Rozmawiałem z przedstawicielami koncernu Stellantis, z prezesem Jeepa na Europę na czele i wszyscy podkreślali, że zakład w Tychach jest dla nich niezwykle ważny. Zapewnia świetną jakość i efektywną pracę. Z tego z pewnością można czuć dumę.
„Polski Jeep” właśnie przeszedł lifting
Avenger to najmniejszy model marki w historii. Gra w bardzo zatłoczonym segmencie B-SUV. Konkurencja jest tu na tyle zacięta, że naprawdę trudno się wyróżnić – każda marka usiłuje więc wymyślić na to jakiś sposób. Jedni walczą stylem, inni ceną, a spora grupa marek kusi klimatem premium. Jeep pozycjonuje się jako uterenowiona propozycja – po części dlatego, że stoi za nią legenda marki, a po części dlatego, że konstruktorzy rzeczywiście pomyśleli o jeździe poza asfaltem, projektując Avengera. W odróżnieniu od wspomnianych Fiata czy Alfy, Jeep ma lepsze kąty natarcia czy zejścia i inne terenowe parametry.

Wiadomo, że to nie jest „pełnoprawna” terenówka, a właściciele tego modelu ewentualnych zdolności będą używać raczej w drodze na grzyby, a nie podczas wyprawy do Azji Środkowej: ale trzeba zaznaczy, że Jeep rzeczywiście zajedzie nieco dalej niż typowy crossover segmentu B
Co zmieniło się po liftingu?
Jeep Avenger nie przeszedł rewolucji, ale zmiany widać na pierwszy rzut oka. Z przodu pojawił się podświetlany (w wyższych wersjach wyposażenia) siedmioszczelinowy grill, nawiązujący do nowego Compassa, oraz przeprojektowane zderzaki mające lepiej chronić lakier przed drobnymi uszkodzeniami. Odświeżono także wzory 17- i 18-calowych obręczy, dodano kołpaki ze stylizowanym profilem Jeepa Willysa oraz dołączono do gamy dwa nowe kolory nadwozia – Forest i Bamboo.

Więcej zmieniło się w wyposażeniu: Avenger może otrzymać matrycowe reflektory LED i dodatkową kamerę przednią, dzięki której system parkowania tworzy widok samochodu z góry. W kabinie zastosowano miękkie wykończenie paneli drzwi, tapicerowaną wstawkę w dolnej części deski rozdzielczej oraz nowe tapicerki materiałowo-winylowe.
Odmiana z napędem na cztery koła 4xe zachowała bardziej użytkowy charakter, z odpornym na zabrudzenia, zmywalnym wykończeniem i gumowanym pokrętłem systemu Selec-Terrain. Gama nadal obejmuje wersję elektryczną (156 KM) i 4xe, jest także benzynowy silnik Turbo 100 z manualną skrzynią oraz zmodyfikowana hybryda 48 V o mocy systemowej 110 KM.
Jeździłem wersją 4xe

Avenger 4xe korzysta z trzycylindrowego, turbodoładowanego silnika benzynowego 1.2 o pojemności 1199 cm³. Jednostka spalinowa rozwija 136 KM, a wspomagają ją dwa silniki elektryczne o mocy 28 KM każdy. Moc systemowa wynosi 145 KM, a maksymalny systemowy moment obrotowy 230 Nm. Mocy silników nie należy dodawać arytmetycznie, ponieważ wszystkie źródła napędu nie osiągają maksymalnych wartości w tym samym momencie.
To najmocniejszy spalinowo-elektryczny Avenger, ale osiągi nie robią z niego auta sportowego – to nie ten segment ani nie ten klimat. 4xe osiąga 100 km/h w 9,5 s i maksymalnie może jechać 194 km/h. Jednocześnie jest aż o 187 kg cięższy od wersji e-Hybrid i waży 1475 kg (hybryda: 1288 kg).
Jak działa napęd 4xe?

Tylny silnik nie jest mechanicznie połączony z przednim układem napędowym. Tworzy osobną elektryczną oś, dzięki czemu Avenger może mieć napęd 4×4 bez wału biegnącego pod podłogą. Przy prędkości do 30 km/h układ może stale napędzać wszystkie koła i rozdzielać moment pomiędzy osie w proporcji 50:50. Między 30 a 90 km/h tylna oś jest dołączana w razie potrzeby, natomiast powyżej 90 km/h tylny silnik zostaje odłączony, aby ograniczyć zużycie paliwa. Działanie zależy również od wybranego trybu jazdy.
Pokrętło Selec-Terrain na tunelu środkowym oferuje ustawienia Auto, Snow, Sand & Mud oraz Sport. W trybie Auto system sam decyduje o dołączeniu tylnej osi. Snow zmienia reakcję napędu i elektroniki na śliskiej nawierzchni, Sand & Mud pozwala na większy poślizg kół, a Sport uruchamia funkcję E-Boost i wykorzystuje pełne możliwości obu silników elektrycznych. Przy odpowiednim poziomie naładowania układ potrafi także ruszać, manewrować i przemieszczać się na krótkim odcinku bez uruchamiania silnika benzynowego – producent mówi o maksymalnie 1 km przy prędkości poniżej 30 km/h.
Jak jeździ Jeep Avenger 4xe po liftingu?

To naprawdę żwawy samochód. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w niemal dziesięć sekund na papierze nie robi wrażenia, ale na żywo auto sprawnie reaguje na gaz i napędza się bez zwłoki. Skrzynia biegów działa w sposób, dzięki któremu… zapomina się o jej obecności. To komplement.
Poza tym Jeep dobrze się prowadzi, co akurat w modelu z offroadowymi ambicjami może zaskakiwać. Avenger jest dość niski, zwarty i świetnie trzyma się drogi. W porównaniu z większym Compassem, którym też jeździłem podczas tej samej prezentacji, „tyski SUV” wydaje się niemal usportowionym kompaktem – bo spory model po drodze pływa.
W codziennym, miejskim użytkowaniu Avenger w takiej wersji napędowej musi być przyjemny. W korku czy przy manewrowaniu jeździ bez włączania silnika spalinowego. Co ważne, układ nie szarpie przy przełączeniu między jednostkami. Spalanie podczas krótkiej trasy testowej – w dodatku krętej i mało „miejskiej” – trudno ocenić, wydaje się jednak, że to całkiem przyzwoite okolice 6 litrów na 100 km.
4xe to najlepiej jeżdżąca wersja tego Jeepa

Jest wystarczająco szybka, a do tego płynna i oszczędna. Napęd na cztery koła też może się czasami przydać – oczywiście, dla większości nabywców raczej przy szybkim ruszaniu na śliskiej nawierzchni albo przy parkowaniu na ośnieżonym miejscu parkingowym, niż w terenie. Tak czy inaczej, Jeep przygotował dla dziennikarzy małą próbę offroadową. Avenger przejechał ją zaskakująco (jak na auto segmentu B-SUV) sprawnie.
Niezależnie od wersji, mały Jeep jest teraz przyjemniej wykonany w środku, co znacznie uprzyjemnia wrażenia z jazdy. Miękkie plastiki i bardziej estetyczne tworzywa sprawiają, że nie ma już wrażenia (obecnego w poprzedniej wersji) jazdy naprawdę tanim autem.
Co do cen: ile kosztuje Jeep Avenger?

Cennik zmodernizowanego Jeepa Avengera otwiera benzynowa wersja w podstawowej odmianie wyposażenia, wyceniona regularnie na 113 150 zł. Samochody z roku produkcji 2026 są jednak obecnie objęte rabatem w wysokości 23 650 zł brutto, dzięki czemu cena promocyjna spada do 89 500 zł. Za Avengera e-Hybrid trzeba zapłacić co najmniej 123 100 zł, natomiast wariant 4xe kosztuje od 146 400 zł. Najdroższa pozostaje wersja elektryczna, której ceny zaczynają się od 169 900 zł
Podsumowanie

To ceny adekwatne do tego, ile kosztują rywale. Wiadomo – auta z Chin mogą być tańsze. Avenger wygrywa jednak terenowym klimatem i faktycznymi zdolnościami. Nie bez znaczenia jest też magia znaczka Jeepa. Odmiana 4xe nie jest tania, ale jeździ najlepiej. Lifting nie tylko odświeżył stylistykę (z zachowaniem typowego dla Jeepa charakteru), ale i polepszył wrażenie, jakie auto robi w środku. Avenger jest mocnym graczem w swoim segmencie. Owszem – to zatłoczony zakątek rynku, ale Jeep chyba znalazł w nim swoją nieco błotnistą niszę.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również
Ostatnie artykuły
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy
- Volkswagen tańszy od Skody. Klasyka segmentu prosto z salonu: co wybrać?
- Chińskie SUV-y teraz jako hybrydy bez wtyczki. Sprawdziłem Piątkę i Siódemkę
- Miały zastąpić stacje benzynowe. Czy to ślepa uliczka motoryzacji?


