Gwałtowne, długie i częste pożary elektryków od dawna są jednym z oręży w walce z rozwojem elektromobilności. Wieloletnie dane z Norwegii, gdzie po drogach jeździ obecnie ponad 870 tys. aut na prąd pokazują, że wcale nie płoną one częściej niż pojazdy spalinowe. Różnica na niekorzyść tych drugich jest ogromna – także po uwzględnieniu faktu, że wciąż dominują one na drogach.

  • Norwegia pokazuje, że wzrost liczby elektryków nie prowadzi do zwiększenia ryzyka ich pożarów.
  • Fakty? W pierwszym półroczu 2025 roku norweskie służby odnotowały 403 pożary pojazdów różnego typu.
  • Ile z nich dotyczyło aut całkowicie elektrycznych?

Norwegia stanowi dziś kluczowy punkt odniesienia dla krajów takich jak Polska, w których elektromobilność wciąż znajduje się na początkowym etapie rozwoju. Analiza wieloletnich statystyk wskazuje, że auta elektryczne zapalają się kilkukrotnie rzadziej niż spalinowe, a skuteczność interwencji ratowniczych rośnie wraz z doświadczeniem służb.

Nie ulega wątpliwości, że Norwegia od lat pozostaje liderem elektromobilności. Dlaczego? Na koniec czerwca 2025 roku w tym skandynawskim kraju zarejestrowanych było łącznie 3 093 293 samochodów osobowych. Spośród nich 874 307 stanowiły pojazdy całkowicie elektryczne.

2025 Tesla Model Y Juniper
Elektryki w Norwegii stanowią ponad 28% wszystkich samochodów jeżdżących po drogach.

Oznacza to, że ich udział w krajowym parku osiągnął 28,3%. Norwegia pozostaje jednym z nielicznych państw, w których samochody elektryczne stanowią już ponad jedną czwartą całej floty. Co istotne, udział ten systematycznie rośnie – informuje portal elektromobilni.pl.

TUTAJ poznasz wyniki letniego testu zasięgów aut na prąd.

Pożary elektryków: spłonęły tylko 30 auta

W pierwszym półroczu 2025 roku norweskie służby odnotowały 403 pożary pojazdów. Z tej liczby aż 359 dotyczyło aut spalinowych, 12 hybryd (HEV/PHEV), a 30 – samochodów całkowicie elektrycznych. Udział pożarów takich modeli w ogólnej liczbie incydentów wyniósł 7,4%, co jest wartością znacznie niższą niż udział tych pojazdów we flocie (28,3%).

Po przeliczeniu liczby pożarów na 1000 zarejestrowanych pojazdów, różnice stają się jeszcze bardziej wyraźne. Wskaźnik dla elektryków w pierwszej połowie 2025 roku to zaledwie 0,034, podczas gdy dla pojazdów spalinowych – 0,195. Oznacza to, że statystycznie samochody spalinowe zapalają się w Norwegii średnio niemal sześciokrotnie częściej niż samochody elektryczne.

Statystycznie auta spalinowe w Norwegii zapalają się 6 razy częściej niż elektryczne. | Zdjęcie: newspressuk.com

W 2024 roku odnotowano 63 pożary pojazdów elektrycznych, mimo że flota takich aut liczyła w tym czasie już ponad 803 559 egzemplarzy. Pokazuje to, że roczny wskaźnik utrzymuje się na zbliżonym poziomie.

TUTAJ przeczytasz na temat żywotności baterii w Teslach.

Analiza z ostatnich 10 lat

Analiza danych z rynku norweskiego z ostatniej dekady wskazuje wyraźny trend spadkowy w zakresie pożarów pojazdów elektrycznych. Do 2017 roku wskaźnik ten wynosił około 0,15 pożarów na 1000 pojazdów.

W 2018 roku zmalał on do poziomu 0,041, a w kolejnych latach oscylował w przedziale od 0,036 do 0,078. Oznacza to więc spadek o 76% względem 2017 roku (z 0,15 do 0,036) lub o 48% (z 0,15 do 0,078) w zależności od przyjętego roku odniesienia.

Jednocześnie w tym okresie nastąpiło znaczne powiększenie parku aut na prąd. W 2016 roku ich udział we flocie wynosił zaledwie 3,7%. W 2020 roku wzrósł do 11,7%, a pod koniec 2024 roku osiągnął już 26,6%. Na przestrzeni niespełna dekady udział elektryków we flocie zwiększył się więc siedmiokrotnie, podczas gdy wskaźnik pożarów spadł czterokrotnie.

ćwiczenia
Wskaźnik pożarów aut spalinowych w Norwegii systematycznie rośnie. | Zdjęcie: GDDKiA.

W przypadku pojazdów z silnikiem spalinowym obserwujemy odwrotny trend. W 2016 roku stanowiły one 92,9% całej floty, a w 2020 roku ich udział spadł do 78,9%. Z kolei pod koniec 2024 roku było to już 61%.

Pomimo zmniejszającego się udziału w rynku, wskaźnik pożarów w przypadku modeli spalinowych systematycznie rośnie – z 0,267 na 1000 pojazdów w 2016 roku do 0,431 w 2024 roku (+61%). Tendencja ta jest stała i nieprzerwana, co wskazuje na pogarszający się poziom bezpieczeństwa pojazdów spalinowych.

TUTAJ przeczytasz test Alfy Romeo Junior Elettrica.

Pożary elektryków trudne do opanowania?

W debacie publicznej, również w Polsce, często pojawiają się opinie, że pożary samochodów elektrycznych są wyjątkowo trudne do opanowania i trwają wielokrotnie dłużej niż pożary pojazdów spalinowych. Dane z Norwegii obalają ten mit.

W latach 2016-2019 czas interwencji przy pożarach aut na prąd wynosił od 30 minut do godziny. Od 2020 roku utrzymuje się na stałym poziomie około jednej godziny. Dla porównania, czas gaszenia pojazdów spalinowych w Norwegii waha się w przedziale od 30 do 40 minut.

Różnica ta nie wynika z większej intensywności pożarów elektryków, lecz z obowiązujących procedur bezpieczeństwa. Służby pożarnicze w przypadku pożarów samochodów elektrycznych podejmują dodatkowe działania, takie jak chłodzenie modułów bateryjnych czy kontrola zagrożenia wtórnym zapłonem. A to wydłuża czas operacyjny, choć często ma jednak charakter wyłącznie prewencyjny.

ćwiczenia
W Polsce straż nie radzi sobie równie dobrze z pożarami aut na prąd, co Norwegowie. | Zdjęcie: GDDKiA.

Porównanie z sytuacją w Polsce pozwala lepiej zrozumieć znaczenie doświadczenia operacyjnego. W pierwszej połowie 2025 roku średni czas interwencji przy pożarach aut na prąd w Polsce wyniósł 2 godziny i 39 minut – niemal dwukrotnie więcej niż w Norwegii.

W przypadku pojazdów spalinowych była to 1 godzina i 5 minut. Dłuższy czas działań nie jest efektem bardziej intensywnych pożarów, ale ostrożności operacyjnej, w tym wdrożonych procedur bezpieczeństwa.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również