Volkswagen Tayron to większy brat Tiguana, który jednocześnie ma sprawić, że nie będziemy tęsknić za Touaregiem. Oferuje dużą przestrzeń i solidne osiągi, ale czy to wystarczy, by sprostać oczekiwaniom związanym z flagowym modelem marki? Sprawdziłem, jak jeździ, ile kosztuje i czy warto go kupić.

  • Tayron jest o krok od przejęcia roli największego SUV-a w gamie Volkswagena.
  • Oznacza to, że musi nie tylko zastąpić Tiguana Allspace'a, ale i wypełnić lukę po Touaregu.
  • W teście 265-konna odmiana 2.0 TSI z napędem 4x4.

Na placach dealerów można jeszcze znaleźć ostatnie nowe egzemplarze Touarega, jednak Volkswagen już na początku roku ogłosił zakończenie produkcji swojego największego SUV-a. Tym samym rolę okrętu flagowego marki z Wolfsburga przejmie Volkswagen Tayron.

W teorii to zupełnie nowy model, który pojawił się na rynku w 2025 roku. W praktyce jest spadkobiercą Tiguana Allspace'a. Równocześnie wykazuje rodzinne podobieństwo do oferowanej w salonach trzeciej generacji Tiguana. Mimo że oba auta nie dzielą ze sobą ani jednego elementu nadwozia, są wręcz bliźniaczo podobne.

Volkswagen Tayron 2.0 TSI
Volkswagen Tayron to duży SUV. Z długością 4,8 m nie najlepiej czuje się w mieście.

Touareg nie ma tej cechy i już na pierwszy rzut oka manifestuje swój indywidualny charakter. Czy w przypadku Tayrona podobieństwo do mniejszego modelu okaże się wadą czy zaletą?

To tylko jedna z wątpliwości jakie przyszły mi do głowy, gdy odbierałem kluczyki do Tayrona, by sprawdzić, czy z godnością przejmie on rolę najbardziej prestiżowego Volkswagena w gamie.

Przepastne wnętrze Volkswagena Tayrona

Kabina Tayrona nie zaskakuje stylistyką – to ewolucja tego, co znamy z Tiguana. Jest schludnie, ergonomicznie i bardzo „po niemiecku”, ale trudno mówić o „efekcie wow”. Producent postawił raczej na funkcjonalność niż luksusowy charakter.

Z pewnością na plus należy zaliczyć przestronność. Jednak czy może to dziwić w aucie mierzącym 4792 mm długości przy 2790 mm rozstawu osi? Raczej nie. Dlatego nie zaskoczyło mnie, że miejsca – zarówno w pierwszym, jak i w drugim rzędzie – jest tu pod dostatkiem. I to nawet dla wysokich pasażerów.

Volkswagen Tayron 2.0 TSI
W kabinie dominuje duży ekran centralny – znak rozpoznawczy współczesnych Volkswagenów.

Do tego drugi rząd oferuje regulację oparcia i możliwość przesuwania kanapy, co znacząco poprawia komfort w dłuższej podróży. Przepastny bagażnik pomieści zaś 885 l (lub 2090 l po złożeniu kanapy). Krótko mówiąc – egzamin z przestronności Tayron zdaje na piątkę.

Niestety tego samego nie można powiedzieć o materiałach wykończeniowych. Te są oczywiście poprawne, ale w aucie kosztującym 284 180 zł (tyle wynosi cena testowanego egzemplarza) wcale nie brzmi to jak komplement. Obok miękkich tworzyw znajdziemy sporo twardych plastików, szczególnie w dolnych partiach kokpitu.

Z drugiej strony kieszenie wykończono miękkim materiałem, a spasowanie elementów nie pozostawia żadnych wątpliwości – to wciąż solidny, wręcz stereotypowy przedstawiciel niemieckiej szkoły.

Przemysł kontra cyfryzacja

Jednak ta niemieckość ma też swoje ciemne strony. Wielu ekspertów zarzuca naszym zachodnim sąsiadom, że przespali oni rewolucję cyfrową ostatnich kilkunastu lat. Patrząc na kompetencje Tayrona trzeba powiedzieć, że faktycznie coś może być na rzeczy.

Volkswagen wciąż eksperymentuje z cyfrowym kokpitem i niestety ten SUV nie jest wolny od typowych problemów marki. Choć system informacyjno-rozrywkowy działa sprawnie, jest intuicyjny w obsłudze i oferuje szerokie możliwości, to jednak wciąż potrafi irytować w najbardziej fundamentalnym zakresie.

Volkswagen Tayron 2.0 TSI
Konfigurowalne pokrętło służy m.in. do regulacji głośności zestawu audio.

Wszystko przez dotykowy panel do sterowania klimatyzacją. Jest podświetlany, co poprawia ergonomię nocą, ale nadal potrafi rozpraszać w czasie jazdy. Trudno zrozumieć, dlaczego Volkswagen upiera się przy tym rozwiązaniu z uporem godnym lepszej sprawy. Tym bardziej że w kokpicie znajduje się wygodne w obsłudze centralne pokrętło. Jest ono konfigurowalne, dzięki czemu można użyć go do sterowania różnymi funkcjami – od głośności po tryby jazdy. Aż prosi się, by dodano również możliwość regulacji temperatury za jego pomocą.

Niestety musimy się bez tego obejść. Większością funkcji sterujemy za pośrednictwem ekranu centralnego. Standardowo ma on przekątną 12,9 cala (opcjonalnie 15 cali – jak w testowanym egzemplarzu) oraz cyfrowe zegary z 10,2-calowym wyświetlaczem.

Całość prezentuje się nowocześnie i w końcu działa płynniej niż starsze systemy Volkswagena. Ma też świetnie rozplanowane menu i udowadnia, że ten nowoczesna forma nie musi być równoznaczna z trudnością obsługi.

Volkswagen Tayron zdaje egzamin z komfortu

Volkswagen Tayron 2.0 TSI to samochód nastawiony na komfort i przewidywalność, a nie emocje. Prowadzi się pewnie i stabilnie, ale nie dostarcza sportowych wrażeń. Jednak trudno uznać to za wadę – mimo efektowanie wyglądającego pakietu stylistycznego R-Line Blask Style (4320 zł dopłaty do wariantu R-Line Plus), to przecież wciąż wygodny SUV.

Volkswagen Tayron 2.0 TSI
Odmiana R-Line Plus wyposażona w pakiet Black Style i 20-calowe obręcze wygląda niezwykle efektownie.

Układ kierowniczy jest precyzyjny, choć nieco zachowawczy. Auto dobrze trzyma się drogi i daje poczucie kontroli nawet przy wyższych prędkościach. W zakrętach pozostaje uporządkowane, ale nie zachęca do dynamicznej jazdy.

Na duży plus zasługuje komfort jazdy, szczególnie w egzemplarzach wyposażonych w adaptacyjne zawieszenie DCC Pro (standard w większości wersji). Dzięki niemu Tayron skutecznie tłumi nierówności i dobrze radzi sobie z wszystkim wyzwaniami – od progów zwalniających i nierówności po autostrady i dynamicznie pokonywane zakręty.

2.0 TSI – klasa czy obciach?

Testowany egzemplarz to jedna z najmocniejszych wersji w gamie. Ma pod maską benzynową jednostkę 2.0 TSI o mocy 265 KM (w ofercie jest też 204-konna odmiana tego silnika) i zawsze współpracuje z automatyczną skrzynią DSG oraz napędem na obie osie 4Motion.

Nie ma za to śladu elektryfikacji, przez co jest przedstawicielem motoryzacyjnej starej szkoły.

Volkswagen Tayron 2.0 TSI
Listwa świetlna z podświetlanym logo obecna jest również w przedniej części nadwozia.

W praktyce oznacza to bardzo dobre osiągi, szczególnie jak na auto tej wielkości. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa 6,1 s, a świetna trakcja, wysoka moc i fenomenalna skrzynia biegów sprawiają, że Tayronowi nigdy nie brakuje animuszu.

DANE TECHNICZNEVolkswagen Tayron 2.0 TSI 4MONTION 265 KM
Rodzaj silnikabenzynowy, turbo
Pojemność skokowa1984 cm3
Układ cylindrówR4
Moc maksymalna265 KM
Maks. moment obrotowy400 Nm/ 1650-4350 obr./min
Napęd4x4
Skrzynia biegów7-biegowa/automatyczna
Długość/szerokość/wysokość4792/1866/1666 mm
Rozstaw osi2790 mm
Średnica zawracania12,1 m
Masa własna1818 kg
Pojemność bagażnika885-2090 l
Pojemność zbiornika paliwa58 l
Rozmiar opon215/60 R17255/40 R20
Wynik testu Euro NCAP5 gwiazdek
OSIĄGI
Prędkość maksymalna240 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h6,1 s
Średnie zużycie paliwa (WLTP)8,7 l/100 km

Silnik pracuje kulturalnie przy spokojnej jeździe, choć pod dużym obciążeniem potrafi stać się nieco „szorstki w obyciu”. Skrzynia DSG działa płynnie i szybko dobiera przełożenia, co pozytywnie wpływa na komfort codziennej eksploatacji.

Ideał? Cóż, niestety niekoniecznie. Za świetne wrażenia z jazdy przychodzi zapłacić na stacji benzynowej. W gęstym ruchu miejskim ten spory SUV potrafi zużyć aż 14 l/100 km. Na autostradzie jest to 10,7 l/100 km, a na trasach ekspresowych apetyt spada do 8,5 l na „setkę”. Z kolei spokojna jazda drogami podmiemieskimil wymaga 7,1 l na każde przejechane 100 km.

Na szczęście Volkswagen ma w zanadrzu również ofertę dla oszczędnych – w gamie Tayrona są zarówno warianty wysokoprężne (150 i 193 KM), jak i hybrydy typu plug-in (204 i 272 KM).

Volkswagen Tayron – bezpieczeństewo

To duży SUV o rodzinnym charakterze, nie mogło się więc obyć bez szerokiego zestawu systemów wsparcia kierowcy. Na pokładzie znajdziemy m.in. adaptacyjny tempomat. Warto się przy nim na chwilę zatrzymać, bo działa wręcz fenomenalnie. Jest niemal nieomylny w rozpoznawaniu ograniczeń prędkości, do których potrafi się w sposób płynny dostosować. A w połączeniu z budzącym zaufanie asystentem utrzymania pasa ruchu pozwala to naprawdę zrelaksować się w trasie i poczuć niczym w samochodzie półautonomicznym.

Również pozostałe systemy ADAS działają sprawnie i nie są nadmiernie inwazyjne, co nie zawsze jest normą u konkurencji. Wszystko to czyni z Volkswagena jednego z liderów w dziedzinie skuteczności działania cyfrowych asystentów, które niemal nigdy nie irytują i nie zawodzą zaufania kierowcy.

Volkswagen Tayron 2.0 TSI
Światła matrycowe wymagają dopracowania – w czasie testu zdarzało im się oślepiać kierowców jadących z naprzeciwka.

Na uwagę zasługują także opcjonalne (3220 zł) reflektory matrycowe LED, które dostosowują strumień światła do sytuacji na drodze. Jednak czasem zdarza im się oślepiać innych uczestników ruchu – problem ten doskwierał głównie przy nierównomiernie obciążonym aucie.

Paragon grozy czy okazja roku?

Chwilowo Volkswagen Tayron pozycjonowany jest pomiędzy Tiguanem a Touaregiem – i widać to w cenniku. Ten ostatni wciąż jest do kupienia w Polsce – egzemplarze wyprodukowane w 2026 roku kosztują od 305 990 zł. Jednak już wkrótce to Tayron przejmie zaszczytne miano okrętu flagowego Volkswagena.

Volkswagen Touareg „FINAL EDITION“
Tak prezentuje się pożegnalna wersja Touarega. Lada chwila pałeczkę po tym modelu przejmie testowany Tayron.

Z ceną zaczynającą się od 186 290 zł (katalogowo) lub 166 290 zł (w obecnej promocji) oznaczać to będzie wyraźne obniżenie ceny najbardziej prestiżowego SUV-a z Wolfsburga. Może to tłumaczyć sukces komercyjny Tayrona. Przedstawiciele marki nie ukrywają bowiem, że model ten zdobył w Polsce więcej klientów niż zakładano.

Jednak testowany egzemplarz to zupełnie inny przypadek. Wygląda efektownie, ale swoje kosztuje – na najmocniejsze 2.0 TSI w gamie trzeba dziś przygotować 234 090 zł (w promocji). Z kolei auto widoczne na zdjęciach (R-Line Plus z wyposażeniem dodatkowym) kosztowało katalogowo 284 180 zł (ceny dla rocznika 2025, obecnie nie da się zamówić analogicznego Tayrona). Oznacza to, że cenowo ten model zbliża się już do bazowego Touarega w ofercie pożegnalnej.

Za te pieniądze rozpieszcza wyposażeniem – oprócz wspomnianych już reflektorów matrycowych, auto ma na pokładzie m.in. zestaw kamer 360, skórzaną tapicerkę czy wentylowane fotele. Do tego dochodzą 20-calowe obręcze, zestaw audio Harman Kardon czy dach panoramiczny.

Volkswagen Tayron 2.0 TSI
Przestronne wnętrze i przepastny bagażnik czynią z Tayrona świetną propozycje dla rodzin.

I wiele, wiele więcej – w końcu mowa o jednym z najdroższych Volkswagenów w ofercie. Jednak czy wszystko to uzasadnia fakturę opiewającą na kwotę niemal równie wysoką jak w przypadku wyraźnie większego i bardziej prestiżowego Touarega? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam.

PODSUMOWANIE

Jedno jest pewne. Volkswagen Tayron 2.0 TSI to dokładnie taki SUV, jakiego można się spodziewać po tej marce – dopracowany, przestronny i przewidywalny. Nie wyróżnia się stylistycznie ani emocjami z jazdy, ale nadrabia uniwersalnością i komfortem.

Najmocniejsza benzynowa jednostka w połączeniu z napędem 4Motion sprawia, że Tayron staje się sensowną propozycją dla osób szukających dużego, rodzinnego auta, które poradzi sobie w każdych warunkach. Jednak trzeba się pogodzić ze sporym apetytem na paliwo lub... wybrać diesla albo hybrydę typu plug-in.

Choć Tayron wypada jawi się bardzo rozsądnym wyborem, próżno szukać w nim wyjątkowości Touarega. Z drugiej strony – być może w tym tkwi jego sukces? Odchodzący w niebyt flagowy SUV Volkswagena nie był przecież rozchwytywany przez klientów. Tayron to już zupełnie inna bajka.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również