Błędnik prosił, żebym już wysiadał. Jeździłem najmocniejszym seryjnym Porsche w historii
Krzysztof Kaźmierczak

Miałem okazję jeździć najmocniejszym seryjnym Porsche w historii. I wcale nie jest to hipersamochód, a elektryczny SUV. Mój błędnik do tej pory wspomina ten dzień.
- 1156 KM i 1500 Nm – to nie hipersamochód, tylko elektryczny SUV rodzinny.
- 2,5 sekundy do setki – szybciej niż niejeden supersamochód z silnikiem spalinowym.
- Cayenne można ładować bezprzewodowe, tak samo jak telefon komórkowy.
Jaki model jest najmocniejszym seryjnym Porsche w 75-letniej historii marki? Myśląc o tym, z pewnością do głowy przychodzą skojarzenia z hipersamochodami typu Carrera GT albo 918. Ale to nie one.

Ten pierwszy jest spalinowy, drugi hybrydowy, a jak wiadomo o konie mechaniczne najłatwiej w świecie pojazdów w pełni elektrycznych. W takim razie czyżby tytuł najmocniejszego Porsche dzierżyła najbardziej ekstremalna odmiana Taycana? Nie, już nie. Aktualnie najmocniejszym seryjnym autem w historii tej marki jest... SUV.
Cayenne Turbo
Konkretnie jest to najnowsze Porsche Cayenne Electric w wersji Turbo. Miałem okazję poznać jego możliwości na drogach oraz na torze wyścigowym i mam jeden wniosek. Ten samochód to słoń, który umie biegać jak sprinter i tańczyć, jakby brał udział w jakimś popularnym teleturnieju. I to z sukcesami.

Zanim jednak na dobre przejdę do opisu zarówno pojazdu, jak i wrażeń z jazdy, winien jestem dodać, że nie każdy tryb oferuje pełną moc. Wyjściowo do dyspozycji jest 857 KM. Pozostałe czekają w gotowości. Jednak nie miejcie inżynierom Porsche tego za złe. Oni zrobili to celowo. Żeby używać 1156 KM i do 1500 Nm, trzeba autu pokazać, że się tego chce – i bardzo dobrze.
Moc jest niczym bez kontroli
Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że to może być niebezpieczne, nawet gdy auto ma seryjny napęd na wszystkie koła z elektronicznym układem Porsche Traction Management (ePTM).

Po drugie dlatego, że 857 KM to wystarczająco wysoka wartość, a jednocześnie o wiele mniejsze obciążenie dla akumulatora i układu napędowego. Reasumując, Porsche oszczędza klientom zdrowie i portfele, gdy ci mają na głowie swoje sprawy.
Osiągi Cayenne Electric Turbo
Auto przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2,5 sekundy, od 0 do 200 km/h w 7,4 sekundy i osiąga prędkość maksymalną 260 km/h. Dzięki funkcji Push-to-Pass za naciśnięciem przycisku na 10 sekund można aktywować dodatkowe 176 KM (ponad standardowe 857 KM).

Dla kontekstu, bazowy wariant Cayenne generuje moc 408 KM w trybie Normal, a przy wykorzystaniu funkcji Launch Control 442 KM i moment obrotowy 835 Nm. Od 0 do 100 km/h przyspiesza w 4,8 sekundy i osiąga prędkość maksymalną 230 km/h. Przesiadka pomiędzy nimi uświadamia przepaść w osiągach.
A jak to wszystko działa od strony mechanicznej?
Na początek ciekawostka. Odmiana Turbo ma bezpośrednie chłodzenie olejowe silnika elektrycznego tylnej osi. Od razu zadałem pytanie o interwały olejowe, ale zostałem uspokojony – ten specjalny olej Mobil1 nie pełni funkcji smarnej i producent nie przewiduje jego wymian, choć jest to jak najbardziej możliwe.

Poza tym Turbo seryjnie oferuje również tylny mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu Porsche Torque Vectoring Plus (PTV Plus). Obie odmiany mogą zostać doposażone w skrętną tylną oś, która skręca tylne koła maksymalnie o pięć stopni.
Skoro elektryk, to jaki akumulator i ładowanie?
Cayenne ma nowo opracowany akumulator o pojemności 113 kWh z dwustronnym chłodzeniem. Rezultat: do 623 km zasięgu w Turbo. Dzięki architekturze 800 V ten SUV może być ładowany prądem stałym z maksymalną mocą 390–400 kW. Średnia prędkość ładowania, o ile tylko ładowarka na to pozwoli, wynosi 320 kW.
Poza tym auto ma moc rekuperacji na poziomie 600 kW. Zdaniem producenta w codziennej eksploatacji około 97% wszystkich operacji hamowania może być wykonywanych wyłącznie przez silniki elektryczne, więc mechaniczne hamulce są rzadko zmuszone do interwencji.

Cayenne Electric to również pierwsze Porsche, które opcjonalnie obsługuje ładowanie indukcyjne, oferujące moc do 11 kW. Aby z niego skorzystać, wystarczy zaparkować samochód nad specjalną płytą umieszczoną na nawierzchni. Proces rozpoczyna się automatycznie. A skoro mowa ładowaniu, czyli codzienności to...
Jakie jest Cayenne na co dzień?
Cayenne Electric jest o 5,5 cm dłuższe od modelu z silnikiem spalinowym. SUV ma 498,5 cm długości, 198 cm szerokości i 167,4 cm wysokości. Największa różnica dotyczy rozstawu osi. Teraz wynosi 302,3 cm i o prawie 13 cm większy.

To przekłada się na więcej miejsca na nogi i większy komfort dla pasażerów z tyłu. Tylne siedzenia są standardowo regulowane elektrycznie i oferują elastyczne opcje konfiguracji – od ustawienia komfortowego po pozycję cargo. Pojemność bagażnika wynosi od 781 do 1588 l, plus 90-litrowy przedni bagażnik (tzw. frunk).
Pełen komfort
Podczas przejazdów testowych nikt z pasażerów przedniego i tylnego rzędu nie odczuwał ciasnoty. Rodziny z dziećmi będą zachwycone, a i w bagażniku znajdzie się mnóstwo miejsca na walizki wszystkich pasażerów.
Co ciekawe, w Cayenne szklany dach może mieć funkcję ograniczenia przeźroczystości szkła, ale jest ona opcjonalna. Brak za to fizycznej żaluzji... Wiem, że Porsche zrezygnowało z niej już kilka lat temu w Taycanie. Ale na Boga – co było z nią nie tak?

Po pociągnięciu za klamkę zauważa się bezramkowe szyby w drzwiach. Zasiadając za kierownicą, od razu wiem, że to wnętrze Porsche. W oczy rzucają się ekrany. Przede wszystkim uwagę skupia centralny zakrzywiony monitor. Na zdjęciach wygląda, jakby był gigantyczny i przyćmiewał swoimi gabarytami resztę deski rozdzielczej.
Ekranoza?
Na żywo okazuje się, że jest inaczej. Tafla nie jest zbyt duża i doskonale komponuje się z resztą kokpitu. Programiści Porsche popisali się i w tym przypadku interfejs potrafi wykorzystać zalety nietypowego kształtu monitora. Gdy to konieczne, to całość tworzy jeden obraz, np. mapę. Jednak gdy trzeba dostosować jakąś funkcję, to dolna część (pod kątem) wyświetla przyciski.

Wszystko odbywa się naturalnie. Poza tym krzywizna cyfrowych zegarów jest większa niż wcześniej, a przed pasażerem może być trzeci monitor. Mnie osobiście ekrany pasowały do tego auta. Nie jestem za to fanem w pełni zautomatyzowanych nawiewów, których nie można ręcznie dopasować, przesuwając żaluzje. Ale może to po prostu moja wina, że nadal mam nawyki ze starych aut.
Test na codzienność
Generalnie test bycia dobrym SUV-em na co dzień Cayenne zdało celująco. Jeździ komfortowo, gdyż we wszystkich wariantach standardowo montowane jest adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne z systemem Porsche Active Suspension Management (PASM).

Na życzenie do Turbo można zamówić aktywne zawieszenie znane ze sportowych limuzyn producenta – Porsche Active Ride, które niemal całkowicie kompensuje ruchy nadwozia, zapewniając wyjątkową mieszankę stabilności, dynamiki oraz komfortu.
Wciąż debiutuje
Najnowsze Cayenne Electric cały czas jest w trakcie oficjalnego debiutu. Przedstawiciele marki przyznali podczas przejazdów po drodze na Górę św. Anny, która jest także OS-em podczas Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski, że są to aktualnie jedyne modele Cayenne najnowszej generacji poruszające się po polskich drogach publicznych. Jednak lada dzień auta wyjadą na ulice i tutaj pojawia się najważniejsza kwestia.
Czy Porsche Cayenne powinno być elektryczne?
Porsche nie odpowiedziało bezpośrednio na tak zadane pytanie, ale riposty można doszukiwać się w planie na najbliższe lata. Mianowicie do 2030 roku firma będzie sprzedawać spalinowy (czyli hybrydowy) model generacji 3.2 równolegle z najnowszą odsłoną na prąd.

Mimo że minęły ponad dwie dekady od czasów pierwszej Cayenne, to przedstawiciele marki z Zuffenhausen cały czas upewniali przybyłych, że ta linia modelowa to nie herezja oraz że nigdy nią nie była.
Rodzina Porsche byłaby dumna
Jako potwierdzenie tej tezy przypomniano, że koncepcja pierwszego SUV-a była konsultowana z wnukiem założyciela marki Porsche. Ferdinand Alexander Porsche, bo o nim mowa, jest ojcem kultowej serii 911. Dywagując nad wprowadzeniem do gamy Cayenne zapytano go o zdanie i rzekomo jako mieszkaniec Alp ucieszył się na wieść o terenowym Porsche. Niestety „Butzi" (taki miał przydomek) odszedł w 2012 roku i nie było okazji zapytać go, co sądzi o tym, żeby uczynić z Cayenne pojazd elektryczny.

Finalnie jednak nie ma powodów do obaw. Cayenne Electric to samochód potężny, jakościowy i kompetentny. Klienci przesiadający się z poprzednich generacji poczują się za jego kierownicą jak w domu.
Zainteresowani? Elektryczne Cayenne można już zamawiać. W polskich salonach jego ceny zaczynają się od 446 tys. zł za Cayenne i od 727 tys. zł za Cayenne Turbo. Pomiędzy nimi jest jeszcze wersja Cayenne S o mocy 666 KM w cenie od 552 000 zł. Każdy wariant występuje także jako coupe.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy

Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują

Miały zastąpić stacje benzynowe. Czy to ślepa uliczka motoryzacji?
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy


